Wulkany Turcji 2005 / 271
Andrzej Czaplinski

Previous Home Next

271

Pora na Suphan. Za niewielką opłatą miejscowy taksówkarz zgodził się nas zawieźć do najwyżej położonej w okolicy wioski. Tam żegnani przez żołnierzy z wojskowego posterunku oraz kierowcę, zarzucamy paskudnie ciężkie plecaki i powoli ruszamy w kierunku góry.